wrz 21 2004

aloha / [a może przez ch]...


Komentarze: 1

Jestem very bardzo ciekawa ile potrwa zanim ktoś to przeczyta... heh... pożyjemy zobaczymy... ostatnio doszłam do wniosków, że muszę zacząć się uczyć... ale tak na serio... w max skupieniu... gol z polaka to nie jest dobra łocena w kilka miesięcy przed maturką... ale nie będziemy się stresować... nie takie osły maturę zdawały... więc i ja dureń kwadratowy ją zdam... [przynajmniej na to mam nadzieję... ] trza będzie dać na mszę aby i ci w niebie się razem ze mną pomęczyli, tudzież jakieś zadanko nieznanym mi sposobem boskim rozwiązali... ma wdzięczność w takim wypadku będzie sowicie nagrodzona... heh... będę grzeczna i miła, no i wyczyszczę wszystkie święte łobrazeczki w domq... heh... ale nie samą maturą człowiek żyje ale jadłem i różnego rodzaju płynami, tudzież koloidami... heh... ździebko mi na mózg padło cosik very bardzo mocno... heh... a to się nazywa zainfekowanie... to chyba kuzyn 'dołnilusa apropozałamusa'... zapewne znowu jakiś wirus... [heh... lepsze to niż bakteria... po diabła jeb*** ja muszę się tuczyć o tych pier*** bakteriach??]... wracając do tematu... ciekawe skąd się wziął ten... heh... nazwy jeszcze nie ma... bo jest niezidentyfikowany... to dajmy mu takie próbne name... 'bloodhound'... ładnie co nie?... ale lineusz zadowolony by nie był... potrzebny jest second człon... aber ich habe keine... hmm... może rozpiszemy konkurs?... kto wymyśli drugi człon nazwy dla wirusa, który mnie zainfekował zdobędzie nagrodę... do wyboru... pięć połamanych ołówków... albo trzy wypisane wkłady do długopisu... albo dziurawa skarpetka [do wyboru: biała... heh właściwie szara, albo różowa...] no i łoczywiście uścisk dłoni prezesa... heh... czyli mój... [dla ambitnych istnieje możliwość niewybierania żadnej nagrody - wtedy all pula nagród zostanie przekazana na domy publiczne tudzież inne placówki łoświatowe]... heh... sorki za mój taki nice długi wywód... ale nie mam co robić chwilowo... dlatego tysz katuję was meine pikna twórczość... heh... czy to by się nie nadawało na szkolny konkurs literacki?? heh... wiem, że tak... heh... beka by była... first nagroda gwarantowana... o uznaniu publiczności nie wspomnę...

p.s. jestem zdrowa, mój umysł pracuje w miarę poprawnie, a przed napisaniem tekstu nie zastosowałam żadnych używek... wniosek: powyższy tekst nie jest zwykłym pieprzeniem pojeb***, chorego na umyśle, pijanego i naćpanego uczestnika wojny o wyzwolenie miasta muminków... to jest po prostu moja twórczość... heh... beka... może zostanę artystą... ?!

ramzesik : :
21 września 2004, 17:27
Hahaha, twórczość radosną własną zawsze się chwali :-))). A maturka... to formalność, ni martw się. będzie very dobrze.

Dodaj komentarz